poniedziałek, 22 kwietnia 2013

                  Rozdział 1 - "koncert"


      Wszystko zaczęło się od długo oczekiwanego koncertu Justina Biebera w Łodzi. Każda Belbierka odliczała dni do tego pięknego dnia. Wreszcie.. nadszedł!
       25 marca 2013 r. to już dziś! Nie spałam całą noc tylko myślałam o Jussie i o tym, że te wszystkie akcje na Twitterze, posty, prośby i długie oraz częste oczekiwanie nie poszły na marne. Justin nas odwiedził!
Siła Belbierek z nami~
Ubrałam się, umyłam zęby itd. a następnie stanęłam przed drzwiami do domu patrząc wzrokiem lwa na rodziców, którzy nie specjlanie się śpieszyli i słabo udawali zainteresowanie wjazdem. Mimo wszystko nawet oni nie mogli zepsóć tego dnia. Wyjechaliśmy..
-Nareszcie!-mruknęłam pod nosem.
Mama zerknęła mnie mnie kątem oka i wzruszyła ramionami.
-Nie mogę w to uwierzyć, Justin.. -powiedziałam po piosence "Believe" Justina, która leciała w radio.
-Nie mogę..-powtórzyłam roniąc jedną łzę szczęścia
(później będzie ich więcej ;D)
-Nigdy w życiu nie byłam aż taka szczęśliwa. Przyszedł czas na spełnianie marzeń, tak? Czy jestem gotowa, tak? Zawsze, wszędzie, o każdej porze! -mówiłam do siebie.
Dotarliśmy na miejsce. Omijam już wszelkie korki spowodowane przez fanki..
Nie możliwe, nie możliwe, nie możliwe -zwariowałam.
Poszłam do hotelu, w którym spał Juju z nadzieją, że go tam natrafię... 
(miałam w tym hotelu wynajęty pokój na czas koncertu i spanie). Niestety.. Widziałam tylko napalone Belbiers, czyli moje przyrodnie siostry.
Rozpakowałam się i mogliśmy już WRESZCIE iść naa..>zemdlałam<
Jesteśmy już na arenie.. Miałam bilet na M&S więc radocha po..nie ważne..
Rozpoczęło się wielkie odliczanie  (podnieta)..
Wszyscy zdziwieni, że Jussa jeszcze nie ma a tu nagle.. On leci! I to dosłownie.. Nade mną! Taki słodki, że bym mogła go zjeść.. 
        Aparat, płacz, AKCJA!



Historia oczywiście zmyślona
(jak wszystkie inne, które będę pisała)..
Nie byłam na koncercie ale wiem co i owo. Strasznie żałuję ale to rodzice niepozwolili ;cc
Mam nadzieję, że się spodobało.
Dziękuję, Weronika.
~kolejny dział już w krótce~